effectivepr warszawa - agencja marketingowa
  • Polski
  • English

Smartfon w komunikacji z klientem


Internet of Things, czyli Internet rzeczy nie jest nowym pojęciem. Stopniowo wkracza w nasze życie poprzez inteligentne lodówki, pralki, czy samochody. Urządzenia, które pomagają nam w codziennym działaniu, a czasem nawet wiedzą lepiej czego chcemy to praktyczne rozszerzenie „głupich” narzędzi.

 

 

Oczywiście sprowadzenie IoT tylko do rzeczy „mądrych” samych w sobie byłoby daleko idącym uproszczeniem. To cały ekosystem opierający się na wzajemnej komunikacji urządzeń za pomocą różnych kanałów przesyłania danych: Wi-Fi, Bluetooth, NFC. Wszystkie rozwiązania istniały na długo zanim ktokolwiek pomyślał o IoT jako osobnym bycie. Wszystko zmieniło dopiero połączenie ich w całość za pomocą węzła-pilota, czyli smartfona.

Wszystkie urządzenia w twoim ręku

Nowoczesne telefony, poza staroświeckimi funkcjami dzwonienia i SMS-owania, umożliwiają poprzez szereg aplikacji właściwie wszystko, a dzięki postępowi technologicznemu, także na coraz wyższym poziomie. Ich główną zaletą jest oczywiście to co było zaletą zwykłych komórek – niewielki rozmiar, możliwość posiadania ich zawsze przy sobie i obsługa jedną ręką. Po wszczepieniu im najnowszych technologii powstało jedyne w swoim rodzaju centrum dowodzenia, które może się komunikować z prawie każdym urządzeniem elektronicznym. Wszystko zależy od pomysłowości i wizjonerstwa, które zaprzęgają nowoczesne technologie.

Najprostszym przykładem IoT jest łączenie smartfona z TV. Jest to już prawie tak naturalne, że nabywca nowego odbiornika prędzej zdziwiłby się brakiem takiej opcji. W jaki sposób komunikacja urządzeń się odbywa? Poprzez aplikacje dostępne w Google Play i App Store, zwykle do pobrania za darmo – zwłaszcza w przypadku wartości dodanej do produktów danego producenta (jak wspomniany telewizor). Jednak ulepszanie rozrywki, czy zadań domowych to nie jedyne obszary, w których można zwiększyć efektywność.

Inteligentne narzędzia w rękach fachowca

Branża narzędziowa także powoli odkrywa możliwości płynące z komunikacji ze swoimi produktami. Przykładowo Stanley Black & Decker rozpoczął produkcję akumulatorów, które można powiązać ze smartfonem za pomocą dedykowanej aplikacji kontrolującej zapełnienie baterii, liczbę sparowanych urządzeń w obszarze roboczym, czy nawet temperaturę urządzenia. Są aspekty warte uwagi podczas pracy, mogące wpłynąć na jej sprawność i juz na etapie kontroli wyeliminować przestoje (np. jeśli akumulator jest bliski rozładowania, kontroler może przekazać do pracy następny, naładowany). Przytoczone rozwiązanie wymaga od użytkowników zakupienia najpierw odpowiednich urządzeń, co może rodzić pewien opór – skoro starsze jeszcze działają, a nie jest to rozwiązanie pierwszej potrzeby w pracy na budowie. Jednak pierwszy krok ku integracji technologii z narzędziami został uczyniony.

Innym przykładem są różnego rodzaju aplikacje mierzące odległości, poziomujące lub przeliczające miary. Jest to już wartość sama w sobie – nie będąca przyporządkowaną do produktów konkretnej marki, ale usprawniając pracę. Stworzenie takiej aplikacji pozwala z jednej strony na budowanie pozytywnych skojarzeń z marką pod której szyldem została wykonana, a z drugiej potwierdzanie wizerunku eksperta w danej dziedzinie. Czy to jeśli chodzi o mierzenie pomieszczeń, czy dobór farby, czy też wykonanie prostych instalacji.

Gdzie jest twój klient?

Branża narzędziowa to miejsce, w którym konkretne ludzkie potrzeby, jak budowanie domów stykają się z równie konkretnymi sposobami ich zaspokojenia – poprzez solidne narzędzia. Warto jednak spojrzeć na to z nieco innej perspektywy. Budowanie to proces, w którym używa się narzędzi, a każdy z etapów budowy można usprawnić poprzez aplikację, która zautomatyzuje pomiary przestrzenne, przesyłając je od razu do komputera projektanta, pozwoli na błyskawiczną wycenę pracy bez czekania na dokumentację techniczną, czy sprawdzi za nas w jakim stanie jest używane elektronarzędzie a w razie potrzeby umówi wizytę w serwisie. To momenty w których klient naprawdę doceni „niewidzialną” obecność marki.